w

Babcia nasłuchała się ciotki i wyrzuciła nas z mieszkania na ulicę.

Moja babcia od dłuższego czasu mieszka wraz z moją ciotką, najmłodszą siostrą mojej mamy, w trzypokojowym mieszkaniu. Ciotka, mimo swoich czterdziestu lat, nigdy nie zdobyła się na samodzielność – nie ma rodziny, nie pracuje, a wszystkie jej wydatki pokrywa babcia. Na dodatek, spora część rachunków opłacana jest przez moją mamę, bo emerytura babci ledwo wystarcza na bieżące potrzeby.

Zazwyczaj staram się unikać angażowania rodziny w moje sprawy, jednak gdy nasza sytuacja finansowa stała się trudna, postanowiłam poprosić o wsparcie. Z mężem mieszkaliśmy wówczas w mieszkaniu komunalnym, odkładając pieniądze na zakup własnego lokum.

Naszym marzeniem było posiadanie własnego kąta, choćby najmniejszego, jednak znalezienie odpowiedniego mieszkania zajęło nam więcej czasu, niż się spodziewaliśmy. W końcu zdecydowaliśmy się na zakup mieszkania w trakcie budowy, ale pojawił się problem – gdzie zamieszkać na czas, zanim nowe lokum będzie gotowe?

Prośba o pomoc

Nie chcieliśmy wynajmować mieszkania, bo zależało nam na maksymalnym oszczędzaniu. Wtedy pomyślałam o babci. W jej mieszkaniu był jeden wolny pokój, a dodatkowo część lokalu należała do mojej mamy. Uznałam, że moglibyśmy tymczasowo tam zamieszkać. Po rozmowie z babcią i przedstawieniu jej naszej sytuacji, zgodziła się bez większych oporów, więc rozpoczęliśmy przygotowania do przeprowadzki.

Sprzedaliśmy nasze mieszkanie komunalne, a uzyskane pieniądze zainwestowaliśmy w nowe lokum. Zamieszkaliśmy u babci, starając się być jak najmniej uciążliwi. Regularnie kupowaliśmy jedzenie, środki czystości i dbaliśmy o porządek. Mimo naszych starań czułam, że jesteśmy traktowani bardziej jak goście niż domownicy.

Moja ciotka od samego początku odnosiła się do nas niechętnie – nie dość, że korzystała z naszego jedzenia, to unikała kontaktu i zamykała się w swoim pokoju, jakby nasza obecność była dla niej problemem.

Konflikt w rodzinie

Po zaledwie miesiącu naszego wspólnego mieszkania, dostałam telefon od mamy. Brzmiała bardzo zmartwiona. Okazało się, że ciotka wywołała awanturę, twierdząc, że nasze przebywanie w mieszkaniu zakłóca jej spokój. Konflikt narastał, a babcia, mimo że wcześniej była przychylna, zaczęła ulegać naciskom ciotki.

Mama poprosiła nas, abyśmy opuścili mieszkanie, ponieważ dalsze mieszkanie razem stało się niemożliwe. Ciotka stawała się coraz bardziej nieprzyjazna, a babcia, chcąc uniknąć kolejnych konfliktów, zaczęła popierać jej stanowisko.

Znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia – musieliśmy się spakować i poszukać innego miejsca do życia.

Poszukiwanie nowego miejsca

Nie mając innego wyjścia, spakowaliśmy nasze rzeczy, zabraliśmy kota i ruszyliśmy w poszukiwaniu nowego mieszkania. Pierwszą noc musieliśmy spędzić w samochodzie, co było dla nas bardzo trudnym doświadczeniem. Na szczęście już następnego dnia udało nam się znaleźć mieszkanie na wynajem, a dzięki pomocy finansowej mojej mamy szybko mogliśmy się tam wprowadzić.

Babcia, która wcześniej była dla nas wsparciem, teraz zupełnie się od nas odwróciła. Nie interesowało ją, co się z nami dzieje, ani gdzie zamierzamy mieszkać. Nasze wyprowadzki potraktowała jak formalność, nie pytając nawet, czy poradzimy sobie w tej trudnej sytuacji. To, co kiedyś wydawało się silną więzią, zniknęło pod wpływem konfliktu z jej córką.

Brak kontaktu z rodziną

Po tej sytuacji zdecydowałam się całkowicie zerwać kontakt z rodziną. Mimo że moja mama prosiła, bym nie obrażała się na babcię i spróbowała zrozumieć, że jest pod silnym wpływem ciotki, nie potrafię zapomnieć tego, co się wydarzyło. Dla mnie wybór babci był jednoznaczny – stanęła po stronie swojej córki, osoby, która nigdy nie potrafiła wziąć odpowiedzialności za własne życie i decyzje.

To dla mnie zbyt trudne do wybaczenia. Zostaliśmy pozbawieni dachu nad głową przez decyzję, którą babcia podjęła pod naciskiem, nie zważając na nasze dobro. Czuję się zdradzona i nie wyobrażam sobie powrotu do tych relacji. Rodzina, która powinna być wsparciem w trudnych chwilach, odwróciła się od nas, a ja nie mam już ochoty na dalszy kontakt.