Każdy z nas przynajmniej raz w życiu podjął decyzję, której później żałował. Czasem są to drobne potknięcia, innym razem wybory, które mają długofalowe skutki. Jednak niewielu ludzi może powiedzieć, że ich decyzje odbiły się na nich tak mocno, jak w przypadku Ethana „ModBoy” Bramble – Australijczyka, który uczynił ze swojego ciała płótno dla setek tatuaży.
Od pierwszych modyfikacji po ekstremalne zmiany
Ethan rozpoczął swoją przygodę z modyfikacjami ciała w bardzo młodym wieku – już jako 11-latek zdecydował się na rozciągnięcie płatków uszu. Był to dopiero początek drogi, która później zaprowadziła go do serii coraz bardziej ekstremalnych zabiegów. Z biegiem lat jego ciało przechodziło liczne transformacje – od podzielenia języka, przez usunięcie pępka, aż po najbardziej widoczne modyfikacje, czyli tatuaże pokrywające niemal każdy fragment jego skóry.
Dla wielu ludzi tatuaże stały się wyrazem indywidualizmu i sposobem na podkreślenie swojej tożsamości. Współczesna kultura akceptuje je coraz bardziej, jednak wciąż istnieją granice, których większość nie przekracza. Ethan nie należał do tej większości.
Cena oryginalności – zarówno finansowa, jak i emocjonalna
Nie jest tajemnicą, że tak rozległe modyfikacje wymagają nie tylko odwagi, ale i ogromnych nakładów finansowych. Ethan wyliczył, że łącznie na tatuaże i inne zabiegi wydał około 60 000 dolarów australijskich. Było to dla niego coś więcej niż tylko pasja – to sposób na życie, swoisty manifest i chęć wyróżnienia się z tłumu.
Jednak czas przynosi refleksje, a decyzje podjęte w młodości nie zawsze wydają się tak samo ekscytujące po latach.
Moment zwątpienia – czy było warto?
Po latach ekstremalnych modyfikacji Ethan zaczął zadawać sobie pytanie, czy nie posunął się za daleko. W jednym z wywiadów przyznał, że żałuje niektórych tatuaży, zwłaszcza tych umieszczonych na twarzy.
„Nie chodzi nawet o to, że całkowicie żałuję moich decyzji, ale chciałbym, żeby postrzegano mnie inaczej” – powiedział w rozmowie dla LadBibleTV.
Dodał również, że szczególnie odczuwa konsekwencje swoich wyborów, gdy wykonuje proste, codzienne czynności – jak chociażby odwożenie swojej córki do szkoły. W jego oczach tatuaże na twarzy mogą budzić uprzedzenia u innych ludzi, a on nie chce, aby jego dziecko musiało się z tym mierzyć.
„Kiedyś byłem zdeterminowany, by pokryć tatuażami każdą część ciała. Teraz uważam, że przesadziłem – zwłaszcza jeśli chodzi o twarz” – przyznał.
Powrót do „czystego płótna” – bolesna droga do zmiany
Chęć zmiany wyglądu nie była dla Ethana jedynie kaprysem – stała się jego nowym celem. Podjął decyzję o usunięciu niektórych tatuaży, zwłaszcza tych najbardziej widocznych. Proces ten jednak nie jest ani łatwy, ani bezbolesny.
„Od prawie roku poddaję się laserowym zabiegom usuwania tatuaży” – wyjaśnił. „Każdy etap to ogromny ból, a dotychczas miałem już sześć lub siedem sesji”.
Mimo trudności Ethan czuje, że to właściwa droga. Przyznał, że zmagał się z wewnętrznym niepokojem i problemami natury psychicznej, które w dużej mierze wynikały z jego wyglądu.
„To dziwne uczucie, ale mam wrażenie, że część mojego lęku wynikała właśnie z twarzy pełnej tatuaży” – podsumował.
Nowy rozdział – lekcja na przyszłość
Dziś Ethan nie zamierza całkowicie zrezygnować z tatuaży, ale chce przywrócić sobie możliwość wyboru. Nie postrzega swojej przeszłości jako błędu, ale jako lekcję, z której wyciągnął wnioski.
„Cieszę się ze swojego wyglądu, ale podoba mi się myśl, że za dwa lata moje tatuaże na twarzy będą znacznie mniej widoczne” – powiedział.
Historia Ethana Bramble to przestroga dla tych, którzy rozważają trwałe zmiany w swoim wyglądzie. To także dowód na to, że nawet najbardziej radykalne decyzje można przewartościować i znaleźć sposób na zmianę – jeśli tylko ma się na to odwagę.